Strona Główna
O drużynie
Wyprawy
Spis Wisłoczan
Wyprawa doliną Wisłoki część 1
Noc Kupały
Galeria
Forum
Historia drużyny
Nasza oferta
Kram
Przyjaciele drużyny
Zaciąg
My w Midgardzie
Trakty
Księga Gości


Część 1

Ha! Sławetna wiaro, któraż się zebrałaś,
I miast uradzać, mężnie w bój stawałaś.
Bądź tymi słowy wielka Drużyno pochwalona,
Czas, pamięci o Twych czynach nie pokona.

A działo się dziś czynów walecznych wiela,
I wartaż dzisiejsza data uwiecznienia przez minstrela.
Kiedy piszem te słowa świeżom jest po walce,
I zaręczam! Z podniety trzęsą mi się palce.

Ośm i jeden dzień po dwudziestym, w poranek grudniowy,
Jak stwierdził astrolog w dniu zwierzęcia krowy.
Bo trza wam wiedzieć że my dawni Słowianie,
Lubujemy zwierzęcych patronów dniom nadawanie.

Właściwie tom ja dziś astrologiem się mieniał,
Dla rymu „grudniowy”, bo com napisał nie będę zmieniał.
Wiedzcie szczerość pełną bijącą z mych rymów,
Wierzcie im, bo trza wiary aby uwierzyć w chwalebność czynów.

Część 2

Wierzcie mym słowom dalekim od kłamstwa,
Klnę się na honor mój! Drużynę! I Państwa!
Spotkalim się więc pośrodku Dębickiego grodu
Przywitalim się i oddalim pokłon Perunowi – Bogu.

Po burzliwych debatach w marszu toczonych,
Dotarliśmy na miejsce wyznaczone przez osławionych.
I z biegu, nie zaznając ni krztyny odpoczynku,
Pobralim bronie i stanęlim w bojowym ordynku.

Broni było wiela – każdy jakąś władał
A trup, gdyby były prawdziwe, gęsto by padał.
Wymienić należy: Borzymira, Odolana i Gorazda z dwoma mieczami
Radowita, Radowana, Rudego, Niemira, Kaczite i Przemysława władających włóczniami
Chociebor, Tadek, Ciechan i Racibor co z tarczami walczyli Orez Ziemowit i Józka co z łuków szyli.

Jednak nie tylko nimiśmy walczyli,
Każdy różnych probował, w miarę swojej siły.
I niewiasty <<< imiona jw. >>> walczące były z nami.
Te wsławiły się licznymi wojów uzdrowieniami.

Początkiem się odbyła pojedynków ilość niezliczona,
I fortuna zmienna decydowała kto kogo pokona.
Każdy woj, nabył nowych we władaniu bronią sprawności,
Choć okupilim to wszyscy porachowaniem swych kości.

Po pojedynkach bitwę wielką zarządzono,
I od razu się do niej zacząć sposobiono.
Taki jest w naszej drużynie posłuch,
I prawiem sam od nadmiaru jego ogłuchł.

Poszła więc wiara, stanęła do boju,
I walczyła wiele bitew nie znając znoju.
Drużyny Ziemowita wychwalać nie mam z czego
Żadnej bitwy nie wygrała! Coś niesłychanego!

Zaś Niemira, Ciechana i Radowita drużyna
W boju wszystkich swych wrogów zarzyna.
Z załamania Chociebor się od przegrywających odłączył.
By z nami walczyć, do nas dołączył.

Walki były straszliwe, męstwa cnoty wielkie, straty niesłychane,
I wiele klejnotów rodowych zostało w boju pokiereszowane.
Napisać o tym musim, bo wśród ferworu bitewnego,
Niejeden raz mocno obrywała część ciała czyjegoś.

Zwijało się więc wielu, jęczało z bólu głośno,
Ale wszyscy przeżyli i poszli jeść z radością.
Miodu, zaręczam nie było pitnego.
Choć uradzono go zrobić dla ludu bitnego.

Bo oto po walkach wyczerpujących śmiertelnie,
Wszyscy co stawali w bitwach dzielnie,
Udali się coby pożywać nagotowane na ogniu jadło.
Jednak nie wsztkim było dane powiększyć swoje sadło.

Niektórzy z wojów na głód nie bacząc,
Wyrzucali jadło nawet za nim nie patrząc.
Chrzanu nie brakło, była biesiada chrzanowa,
A ostrości dodawały Ciechana słowa.

Co on się nagadał? Zliczyć człek nie może.
A jego słowa nie przodowały w cichej pokorze.
Wrzawy i śmiechu było przy ogniu niemało,
A z jadła i napitków nic się nie ostało.

Rady przy ogniu też nie brakowało,
A pomysłów na chrzty bojowe było niemało.
Od wilczych dołów, przez w ogniu spalenie,
Do kijów w czułe miejsca włożenie.

Po posiłku znów bitwy, zwycięstw w mej drużynie wiela,
A później przyjaciel bił przyjaciela:
Ziemowit pomysł poddał, aby turniej uczynić
Dał i zmazał nieco hańby swej i przewiny.

Więc turniej rozpoczęliśmy, walczono miecz z mieczem,
Wygrał Damian zasłużenie. Już on wrogów swych usiecze.
I do końca dzionka pojedynków i bitew bez liku było,
I bez strat w materii też się nie obyło.

Na końcu rozkaz nam wydano,
Bo zagasić ognia nie umiano.
Wyciągnąć instrumenta cielesno-wodne nakazano,
Ale tego rozkazu nie posłuchano.

Część 3

Jak było? Oceńcie. Ja twierdzę, że miło.
I oby jak najwięcej takich spotkań było.
Miło, bo w słowiańskim tekście
Nie można napisać: było za*******.

Trza zaśę powiedzieć iż Świątobliwych nie było z nami,
Widać im kadzidło służy, nie bój z mieczami.
I tak oto zakończę me literackie dzieło,
Pamiętajcie, że to wojowie je napisali, a my skryba jeno zebrali.